sobota, 28 marca 2015

Książki, o których się nie zapomina

Witam.
Są książki zwyczajne, pospolite, czasami nudne, a niekiedy nawet niezłe, ale czegoś w nich brakuje.Lecz niektórych książek się nie zapomina!
Moje niezapomniane książki:

"Dzieci z Bullerbyn"

  
To zdecydowanie książka mojego dzieciństwa. Wraz z mamą czytałyśmy ją chyba setki razy. Potem znałam ją już praktycznie na pamięć, ale nadal chętnie do niej wracałam. Do tej pory prawie pamiętam pierwszy rozdział :) . Wiem, że pewnie czytaliście ą książkę, ale muszę o niej opowiedzieć!


Bullerbyn było maleńką wsią w Szwecji. Były w niej trzy zagrody: Środkowa, w której mieszkała główna bohaterka- siedmioletnia Lisa. To ona opisywała przygody wszystkich dzieci mieszkających w Bullerbyn. W Zagrodzie Środkowej mieszkała jeszcze dwójka dzieci. Byli to starsi bracia Lisy: dziewięcioletni Lasse i ośmioletni Bosse. Chłopcy zazwyczaj trzymali się razem i dokuczali młodszej siostrze.
"W Zagrodzie Południowej mieszka chłopiec, który ma na imię Olle. Nie ma wcale rodzeństwa (*co jednak potem się zmienia). Lecz bawi się z Lassem i Bossem. Ma osiem lat i bardzo szybko biega. Natomiast w Zagrodzie Północnej mieszkają dziewczynki. Dwie! (...) Nazywają się Britta i Anna. Britta ma dziewięć lat, a Anna tyle co ja" ( Lisa) . - fragment pierwszego rozdziału.
Książka jest napisana w bardzo prosty sposób, ponieważ pisze ją mała dziewczynka. Teraz, kiedy czytam jej fragmenty widzę jak prosto skonstruowane są zdania. Jednak to chyba przez to tak bardzo ją lubiłam. Po raz pierwszy mama czytała mi ją jak miałam 4 czy 5 lat, więc taki język bardzo mi wtedy odpowiadał. Potem  sama uczyłam się na niej czytać. Jest to zdecydowanie moja najukochańsza książka!

"Mikołajek"


Dlaczego niektórzy twierdzą, że to bajka dla chłopców? Ja, dziewczynka jestem jednym z przykładów tego, że tak nie jest. A "miłością" do tych książek zaraziła mnie moja przyjaciółka Ula (tak, ona też jest dziewczynką). Pamiętam, że o przygodach tego chłopca zawsze czytał mi tata na dobranoc. Tak jak np. "Dzieci z Bullerbyn" były najlepiej czytane przez mamę, tak "Mikołajek" zdecydowanie należał do taty. Czasami zastanawiałam się, czy to moja ulubiona książka, czy raczej taty. Teraz myślę, że nas obojga :) .
Mikołajek, tytułowy bohater mieszkał i uczył się we Francji. Zawsze towarzyszyła mu paczka przyjaciół: Alcest- jego najlepszy przyjaciel. Uwielbiał jeść i był gruby. Euzebiusz-był bardzo silny i lubił dawać sztangi w nos (to zdanie zawsze nieco mnie przerażało). Godfryd-miał bardzo bogatego tatę i lubił się przebierać. Ananiasz- był najlepszym uczniem i pupilkiem pani. Oraz mój ulubiony Kleofas -  najgorszy, ale najbardziej pocieszny i sympatyczny uczeń w klasie. Uwielbiał jeździć na rowerze i często poświęcał się dla swoich kolegów (np. zostawał po lekcjach). Tak bardzo go lubiłam, że na konkursie kuratoryjnym z religii pomyliłam jego imię z Teofilem, któremu zostały dedykowane "Dzieje Apostolskie"...
Aaa i muszę jeszcze dodać, że chłopiec, który grał w filmie Kleofasa był po prostu genialny! Zresztą tak jak cały film "Mikołajek".

"Martynka"




"Martynka" to seria książeczek opisujących przygody tytułowej bohaterki, a także jej psa - Pufka. W każdej książce Martynka ma inne przygody. Często także pomaga innym. Książki opisane są przez panią Wandę Chotomską, (której, nawet mam autograf :)) w bardzo ciekawy, lecz nie skomplikowany sposób. Na tych bajkach także uczyłam się czytać. Nie mogłabym oczywiście zapomnieć o chyba najciekawszej części w książce, czyli bardzo ładnych ilustracjach.  To głównie dzięki nim ta seria tak mnie urzekła.

"Kroniki Archeo"

To seria książek, na których punkcie chyba najbardziej oszalałam. Tak, oszalałam, naprawdę. A tak to wszystko się zaczęło...
Kiedyś dostałam od koleżanki na urodziny książkę. Na środku okładki widniał napis „Kroniki Archeo Tajemnica klejnotu Nefertiti ’’. W pierwszym momencie wydała mi się mało ciekawa. Odłożyłam ją więc na półkę, gdzie leżała około pół roku. Gdy w końcu po nią sięgnęłam, nie mogłam się od niej oderwać. Byłam zachwycona. Był to pierwszy tom Kronik Archeo, teraz mam już pięć części  i z niecierpliwością czekam na następną.
Kroniki Archeo to seria książek przygodowych napisanych przez panią Agnieszkę Stelmaszyk. Opowiada o polskim rodzeństwie, Ani i Bartku Ostrowskich oraz brytyjskim rodzeństwie Mary Jane, Jima i Martina Gardnerów. Oba rodzeństwa bardzo się przyjaźnią i w każdej części rozwiązują inną zagadkę. Groźni przestępcy deptają im po piętach, a stawka jest wysoka.
Jest to tekst, który opublikowałam wieki temu na moim pierwszym blogu (klik). Tak właściwie to pierwotnie był to artykuł do gazetki szkolnej, ale pewna Zuzia, początkująca "blogerka" (którą właściwie nie była, bo po tym co zrobiła nie można było ją tak nazwać) stwierdziła, że swój artykulik z gazetki szkolnej wklei sobie na bloga i na pewno nikt nie zorientuje się, że coś jest nie tak. Tak, tą pewną Zuzią -wstyd powiedzieć-byłam ja. *Właśnie zorientowałam się, że w tej chwili także wklejam ten tekst na bloga. A myślałam, że przez te dwa lata chociaż trochę zmądrzałam*. 
No dobrze, nie będę rozwijać już tego tematu, ale dopowiem jeszcze parę słów. Tak jak napisałam powyżej na punkcie tych książek miałam totalnego bzika. Kiedy tylko dowiedziałam się, że Pani Agnieszka Stelmaszyk, autorka "Kronik Archeo" będzie na Targach Książki w Krakowie, musiałam tam być. Wyciągnęłam tatę na Targi i spotkałam się z Panią Agnieszką. Ba! Nawet zrobiłam z nią wywiad (także do gazetki szkolnej) (możecie go przeczytać w linku dziesięć linijek wyżej).
 I tak oto moje marzenie się spełniło (następne spotkanie z J.K Rowling :D).

No właśnie - J.K. Rowling, kolejna świetna autorka, którą na pewno wszyscy znacie. Ale nie mogłabym 
jej pominąć. Chociaż moja obsesja na Harrego Pottera skończyła się już chyba jakieś dwa lata temu nadal pozostaję jego fanką. Niedługo mam zamiar od początku przeczytać wszystkie jego części. O tej książce myślę,że nie ma sensu opowiadać, bo pewnie wszyscy ją znacie. Po prostu jest to chyba już klasyka (jeśli mogę tak to ująć) XXI (i końcówki XX) wieku.

Moja ulubiona część Harrego

"Magiczna gondola" , "Złoty most"


Kolejne szaleństwo. A na dodatek kompletnie nie mój styl książek. To chyba jedyne "romansidło" jakie przeczytałam. Ale muszę przyznać, że na prawdę fajne. Zwłaszcza pierwsza część. Bardzo podobał mi się wątek przenoszenia się w czasie. Uwielbiam książki opisujące przeszłość na danym obszarze (w książkach jest to Wenecja i Paryż). Nie interesuję się co prawda zbytnio historią, ale podobają mi się powieści z takim motywem. Książki są na prawdę ciekawe, ale nie dla każdego. Jeżeli ktoś nie lubi "słodkiej" literatury raczej nie jest to pozycja dla niego. Moje ulubione książki stawały się można powiedzieć wręcz obsesją, często każda z nich była w zupełnie innym stylu. To właśnie przykład takiej "odskoczni". 

"Blondynka w..."


To chyba moja jedna z najbardziej niedawnych obsesji książkowych. Cały czas jeszcze trwa, chociaż już powoli chyba się kończy, co oczywiście nie znaczy, że nadal przestanę być fanką przygód Blondynki. Książki są napisane w bardzo ciekawy, nieco tajemniczy sposób. Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych serii książek podróżniczych. "Blondynkę w Londynie" recenzowałam niecały rok temu, (klik) więc nie będę się powtarzać. 

Na tej książce chyba zakończę. Nie są to co prawda wszystkie moje ulubione pozycje, bo jest ich o wiele więcej, ale wybrałam te, za którymi najbardziej "szalałam".

Ta notka miała pojawić się o wiele wcześniej, ale ciągle brakowało mi czasu, żeby całkiem ją dopracować i tak przez jakieś dwa tygodnie pisałam ją po kawałeczku. Myślę, że to wszystko przez moje złe zarządzanie czasem i brak systematyczności- nie tylko w blogowaniu, ale także w innych czynnościach zwłaszcza w nauce. Staram się jednak to zmienić :) . 

Pozdrawiam! 

A jakie są Wasze niezapomniane książki?

11 komentarzy:

  1. Do "Dzieci z Bullerbyn" i "Mikołajka" chyba mam największy sentyment. Ostatnio słuchałam w radiu ciekawą audycję w radiu o Astrid Lindgren, która życie miała dość niełatwe... kiedy pracowała za jakieś marne grosze, poznała bogatego mężczyznę, z którym przeżyła romans. Niestety, nie mogło się to zakończyć jak historia o Kopciuszku, gdyż ukochany był żonaty i nie zamierzał się rozwodzić. Zaszła w ciążę, urodziła synka, którego oddała pewnej duńskiej rodzinie. Kiedy odkryła swój talent, to zaczęła żyć w nieco lepszych warunkach, ale nigdy nie zapomniała swojego syna. Podobno w jej książkach (poza "Dziećmi..." głównie) postacie męskie są przedstawione jako słabe, a kobiece jako silne. Ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś mi się obiło o uszy, że Astrid Lindgren miała dość trudne życie, ale nie wiedziałam jak ono dokładnie wyglądało. Jeśli teraz pomyślę to faktycznie w niektórych jej książkach dziewczynki są "górą", wcześniej nie zwracałam na to uwagi.
      Dziękuję, za ciekawy komentarz, pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Pamiętam jak czytałam Dzieci z Bullerbyn, Mikołajka i Martynki :D
    http://soelliee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja "dzieci z Bullerbyn" nigdy nie lubiłam - z jakiego powodu? Nie wiadomo... Pamiętam jednak, że się przy nich strasznie męczyłam. "Mikołajek" to naprawdę fantastyczna książka (ale film mi się już nie podobał). "Martynki" nie czytałam, a HP za to kocham całym sercem <3 "Magiczna gondolę" chciałabym poczytać, a książek Pawlikowskiej jeszcze nie tknęłam.
    Moje niezapomniane książki to: "Ulysses Moore", "Harry Potter", "Lato borsuka", "Dziewczynka spoza szyby" i "Pippi" :)
    Pozdrawiam
    Tutti
    mójblog

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje niezapomniane książki o matko dużo tego będzie bo jestem szalonym książkoholikiem ale wymienię Ci kilka: Dzieci z Bullerbyn, Martynka, Mikołajek, Harry, Igrzyska, Zacisze Gosi, Zostań jeśli kochasz i wile wiele innych książek które bym mogła wymieniać ;)
    W moim świecie

    OdpowiedzUsuń
  5. "Martynkę" dobrze pamiętam :) Ostatnio moja siostra ma fazę na tę serie książeczek, a ja, jako jedyna osoba w domu, która "ma czas" musze jej ją czytać. Będę szczera, że przygody Martynki i Pufka wciąż wciągają i utrzymują w napięciu do końca ;) Mam sentyment do tej książeczki ....... "Harry Potter"....... najlepsza książka jaką czytałam!!! Znam ją niemal na pamięć, a wciąż lubię do niej wracać!!! Rowling zawsze była, jest i będzie (chyba) moim autorytetem. "Magiczna Gondola", "Złoty Most" i "Ukryta Brama" to jedne z najlepszych książek jakie w życiu czytałam, z resztą najbardziej ciągnie mnie do książek, które zarówno w swojej treści zawierają wątek magii jak i mają "magiczną duszę" (osobiście uważam, że coś tak niezwykłego jak książka musi mieć duszę).
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://mojmalynudnyswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że udało Ci się napisać coś nowego na blogu:D Widzę, że mamy podobnie, jeśli chodzi o niektóre niezapomniane książki! Również kochałam ,,Dzieci z Bullerbyn" (zresztą jak całą twórczość Astrid Lindgren), ,,Mikołajka" i ,,Martynkę" (miałam chyba wszystkie książeczki! Ilustracje rzeczywiście przepiękne). Czytałam jedną z książek serii ,,Kroniki Archeo", ale mnie akurat nie wciągnęła za bardzo. Ale wydanie było przepiękne!
    Czytałam ,,Magiczną gondolę" i w sumie mi się podobała. Naprawdę dobra książka! Ale mi bardziej podobała się ,,Trylogia czasu" Kerstin Gier, którą Ci gorąco polecam:)
    Moje niezapomniane książki to: ,,Percy Jackson i bogowie olimpijscy", ,,Olimpijscy herosi", ,,Trylogia władzy" (byłam kiedyś na punkcie tej serii niesamowicie zakręcona!), ,,Duma i uprzedzenie", cała seria Olgi Gromyko o wiedźmie W.Rednej (chyba nazywa się ,,Obca krew", o ile się nie mylę) i wiele innych... ostatnio mam fazę na książki z serii ,,Chłopak nikt". Dziś skończyłam czytać drugi tom i z niecierpliwością czekam na trzeci! Świetny thriller dla młodzieży. Trzyma w napięciu, działa na emocje... gorąco polecam:) Ostatnio odkrywam też Pratchetta i niesamowicie mi się jego książki podobają! Mam zamiar przeczytać cały ,,Świat dysku", chociaż trochę do przeczytania mam (yyy... z trzydzieści kilka części jeszcze).
    Ach, literatura... można o tym mówić bez końca!:D
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  7. Też bardzo miło wspominam "Dzieci z Bullerbyn" :) A "Harry Potter" to była pierwsza seria którą przeczytałam z własnej woli, w ogóle pierwsza książka posiadająca więcej niż 100 stron poza lekturami szkolnymi :) Z resztą co tu dużo mówić, Harry Potter życiem xD Jedną serią o której też na pewno szybko nie zapomnę jest seria "Zwiadowcy", mam z nią bardzo miłe wspomnienia i jestem dosyć mocno przywiązana do postaci w niej opisanych, więc często do niej wracam :D
    Bardzo ciekawy post ^^
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobrze wspominam 'Dzieci z Bullerybyn' i ogólnie całą twórczość Astrid Lindgren, mam w domu mnóstwo jej książek. Pamiętam Ronję, Rasmusa, braci Lwie Serce, o, i Madikę! ^^ Słuchałam ostatnio wywiadu z tłumaczką niektórych książek Astrid, która znała ją osobiście. Podobno pani Lindgren wychowała się w bardzo dobrym domu, ale mając chyba 17 lat zaszła w ciążę, co w tamtych czasach było niedorzeczne, więc straciła kontakt z rodziną.
    'Mikołajka' czytałam ostatnio siostrze do spania. :D Mamy w domu chyba wszystkie części jego przygód. Pamiętam, że raz z mamą kupiłyśmy którąś część tacie na urodziny, bo w sumie on był wtedy w domu największym fanem Mikołajka. :D I te powiedzonka! ^^ 'No bo co w końcu, kurcze blade' albo inne. :D
    'Kroniki Archeo' mam w domu, chyba nawet wszystkie części, bo mój brat jest ich ogromnym fanem, ale mnie jakoś nigdy to nie ciekawiło... Może czas w końcu się za to wziąć?
    'Harry Potter' to klasyka! ^^ Też bardzo go lubiłam, w sumie lubię cały czas. :D
    Aach, no i 'Martynka'! ^^ Pamiętam, że często wypożyczałam ją w bibliotece. ^^ Mam w domu chyba takie dwie grube książki z jej wieloma przygodami. :) Teraz jak czytam to siostrom to okropnie denerwuje mnie składnia zdań w tych książkach...
    Przykro mi z powodu drużyny. :(
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej! :) Nominowałam Cię do Liebster Blog Award i będzie mi bardzo miło, jeśli odpowiesz :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

-jeśli chcesz się zareklamować wystarczy podać link do bloga, ja z chęcią na niego wejdę
-nie publikuję spamów i obraźliwych komentarzy
-dziękuję za szczere komentarze :)